Anna K. – nauczyciel WF w Szkole Podstawowej 342 im. Szancera przy Strumykowej.

Feminizm to rak toczący społeczeństwo

Anna K. jest nauczycielem WF w Szkole Podstawowej 342 im. Szancera przy ulicy Strumykowej. Uprowadziła mi dwójkę synów i całkowicie odcięła mnie od kontaktu z nimi. Nie mam z synami spotkań od 4 lat. Anna K. nie realizuje postanowień sądowych ustalających moje kontakty z synami. Sąd nakłada na nią za to kary, których ona nie płaci. Dostała już trzy razy taką karę. I to ma być nauczyciel, który wychowuje dzieci. 

Anna K. jest dla mnie kompletnym zaprzeczeniem tego co nauczyciel powinien sobą reprezentować. Uważam, że nie powinna pracować, jako wychowawca małych dzieci. Ten tekst ma stanowić ostrzeżenie. Ma pokazywać jak we współczesnym świecie ideologia feministyczna to rak drążący społeczeństwo. Nie ma w tym żadnych wyższych i postępowych wartości. W efekcie chorej ideologii, 4 miliony dzieci w Polsce wychowuje się bez ojca, a posiadanie dzieci stanowi dla mężczyzny spore ryzyko.

Anna K. – konfident i donosiciel Komisariatu Policji Białołęka

Z mojego doświadczenia mogę stwierdzić z całą odpowiedzialnością, że Anna K. okazała się dla mnie tylko zwykłym konfidentem i donosicielem policyjnym. Skumała się z policjantkami z Komisariatu Warszawa Białołęka i weszła z nimi w jakieś podejrzane relacje. Zjednoczyła je jakaś feministyczna nienawiść do mężczyzn. Od tej pory łazi regularnie na Komisariat Policji Białołęka i bez przerwy składa tam na ojca swoich dzieci, a więc na mnie, donosy o co tylko się da. Dosłownie o wszystkim kabluje policji. Kogo taki człowiek wychowa jako nauczyciel? Na pewno samych donosicieli i konfidentów policyjnych. Nie widuje własnych dzieci od lat a Anna K. każe mi każdego miesiąca za to płacić haracz alimentacyjny pod groźbą kolejnego zawiadomienia na policji.  

Po jej regularnych donosach, wataha psów z Komisariatu Policji Białołęka nachodzi mnie w domu, staje mi radiowozem pod oknem. Łażą za mną te drelichy regularnie. Anna K. dzięki swojemu donosicielstwu zyskała na komisariacie Białołęka spore grono wielbicielek skrzywionych jakąś feministyczną nienawiścią do mężczyzn. Są to policjantki: Ewelina Przybyszewska, Justyna Łyjak Rusin, Danuta Łopuszańska, Aneta Mierzyńska, Joanna Maksylewicz oraz Joanna Kuźnik.

Wszystkie te policyjne feministki z Komisariatu Białołęka nękają mnie od kilku lat i chyba czerpią z tego jakąś seksualną satysfakcję. Pewnie doprowadza ich to tam na komisariacie do codziennych orgazmów. Na dodatek, ich dzieci też chodzą do SP342 albo SP366, więc są również szczęśliwe, że mają policyjnego donosiciela w szkole.

Anna K. poznała najpierw policjant Anetę Mierzyńska. Poznała ją poprzez wspólne przedszkole dzieci. Połączyło ich to, że Anna K. stała się zwyczajnie użytecznym konfidentem i donosicielem policyjnym, kablującym na własnego męża i ojca dzieci. Zaczęło się od donoszenia na mnie dosłownie o wszystkim. Na dodatek większość informacji jakie „sprzedawała” policji była słaba lub była zwyczajnie nieprawdą ale policjantki i tak były zachwycone bo mogły się wyżywać za cały męski ród.

Szkoła Podstawowa nr 342 z Oddziałami Integracyjnymi im. Jana Marcina Szancera w Warszawie
Szkoła Podstawowa nr 342 z Oddziałami Integracyjnymi im. Jana Marcina Szancera w Warszawie

Na marginesie dodam, że ja osobiście nienawidzę policji. Według mnie zdrowy na umyśle człowiek nie zostaje policjantem. Do tego aby wybrać pracę policjanta trzeba być typem, który po prostu czerpie satysfakcję z gnębienia, śledzenia, inwigilowania i niszczenia innych.

Policyjne haki na mnie by wywalić mnie z mieszkania

Na podstawie historii mojego małżeństwa z Anną K. mogę również stwierdzić, że jest to osoba wyrachowana, skrajnie cyniczna i ma obsesję na punkcie pieniędzy. Pieniądze są najważniejsze w jej życiu. Każdego człowieka ewidentnie postrzega i ocenia przez pryzmat użyteczności finansowej. Według mnie, nawet posiadanie dzieci to dla niej tylko i wyłącznie sposób na wyciąganie kasy gdzie się da i jak się da.

Będąc w małżeństwie, ja i Anna K. wzięliśmy wspólnie kredyt i zakupiliśmy nowe duże mieszkanie. Wykończyłem je ze stanu deweloperskiego swoimi oszczędnościami z czasów przedmałżeńskich. Wtedy Anna K. postanowiła wykorzystać swój status donosiciela policyjnego by ustawić się finansowo i wymyśliła, że przejmie na własność to małżeńskie mieszkanie. Razem z policyjną feministyczną grupą z Komisariatu Policji Białołęka uradziła jak wywalić mnie z mieszkania i przejąć je na swoją wyłączną własność. Na moje miejsce postanowiła sprowadzić sobie dwie największe miłości życia, a więc starszą siostrę i mamusię.

Policja potrzebowała jednak haków by mnie wywalić z mieszkania na zbity pysk, więc Anna K. bez przerwy nagrywała dla nich dyktafonem wszelkie kłótnie z moim udziałem. Sama zresztą te kłótnie prowokowała. Podejrzewam, że musiała odebrać w tym zakresie gruntowne przeszkolenie na Komisariacie Policji Białołęka.

Haków nie znalazły więc spreparowały je sobie

Anna K. zbierała haki przeciwko mnie jak się tylko dało i gdzie się tylko dało. Potrafiła przykładowo sfotografować mnie w Sylwestra po zabawie jak leżałem i spałem w ubraniu by to zanieść na policję i twierdzić tam, że się tak upijam, że zasypiam w ubraniu. Dno kompletne. Praktycznie wszystko co Anna K. nagrała lub sfotografowała, to zanosiła na policję do agresywnych feministek z Komisariatu Policji Białołęka.

Na szczęście Annie K. nie udało jej się uwikłać mnie w nic poważnego. Nie było żadnej przemocy domowej. Po prostu nie udało im się mnie do niczego sprowokować, choć bardzo się starali. Nie było żadnych powodów by policja mogły mnie eksmitować z mieszkania. Nagrania moich wypowiedzi oraz zdjęcia okazały się za słabe by mnie zniszczyć.

Potem Anna K. nie wytrzymała. Zabrała dwójkę dzieci, meble, cały majątek i wyprowadziła się, gdy byłem w pracy. We wszystkim pomagały jej koleżanki z Komisariatu Białołęka. Jeszcze tego samego dnia spreparowały mi również pierwszą całkowicie sfałszowaną sprawę karną i to z zatrzymaniem. Spreparowały mi akt oskarżenia, który trafił do sądu karnego. Sprawa była tak absurdalna, że nawet nie weszła na wokandę. Sąd zwrócił sprawę policji stwierdzając brak przestępstwa.

Nieustające preparowanie fałszywych spraw przez koleżanki Anny K. z Komisariatu Warszawa Białołęka

Obecnie sytuacja jest taka, że Anna K. i jej policyjne koleżanki już od 5 lat bez przerwy preparują mi kolejne sprawy karne. Spreparowanych spraw było już 14! Anna K. to konfident i donosiciel policyjny. Każdy powinien uważać co i o kim przy niej mówi. Wszystko wykabluje na policję.

Szkoła Podstawowa nr 342 z Oddziałami Integracyjnymi im. Jana Marcina Szancera w Warszawie WF
Sala Wychowania Fizycznego Szkoły Podstawowej nr 342 im. Jana Marcina Szancera w Warszawie

Zawsze rozpoczyna się od donosów Anny K. Ona składa fałszywe zawiadomienia, a policjantki z którymi współpracuje robią z tego sprawę, w której jestem wzywany, przesłuchiwany, obrażany a na koniec wszystko kończy się niczym. I tak kilkanaście razy, w kółko.

W moim wypadku wszystkie spreparowane sprawy kończyły się zawsze porażką policji ale one nigdy nie dają za wygraną. Dla tych feministek samo nękanie, wzywanie, nachodzenie, wystawanie radiowozem pod blokiem jest rajcujące. Czerpią z tego jakąś chorą satysfakcję, podejrzewam, że seksualną. Muszą odreagować po niepowodzeniach w domu z własnym mężem.

Nauczyciel Wychowania Fizycznego w SP 342 im. Szancera, którego dzieci prawie nigdy nie wychodzą na dwór

Anna K. mieszka w bloku tuż obok mojego. Ze swoich okien widzę wejście do jej klatki schodowej. Z moich obserwacji wynika, że Anna K. przetrzymuje dwójkę moich dzieci całe dnie w maleńkim 30-metrowym mieszkanku na parterze, bez balkonu. Anna K. jest nauczycielem wychowania fizycznego w Szkole Podstawowej nr 342 im. Szancera w Warszawie, ale dzieci nawet latem nie wychodzą w ogóle na podwórko. Nie jeżdżą na rowerach i nie kopią piłki, jak inne dzieci. Prawdopodobnie nie wolno im się nawet bawić z innymi dziećmi. Są ponure i wycofane. Prawie w ogóle nie mówią. Nigdzie ich swobodnie nie spotykam choć mieszkam obok.

Anna K. przywłaszczyła sobie te dzieci i odizolowała je całkowicie od świata zewnętrznego. Dla niej to po prostu inwentarz, na którym może zarabiać w długim okresie czasu. Póki ma u siebie synów to dostaje na oboje dzieciaków alimenty, 500+ i inne bonusy socjalne. Jest też wzorem dla policjantek z Komisariatu Białołęka jako samotna matka i donosicielka na ojca swoich dzieci. 

Masakrowanie moich relacji z dziećmi przez Annę K. i Ewelinę Przybyszewską z KP Białołęka

Mam sądownie ustalone kontakty z dziećmi co dwa tygodnie. Stawiam się na te kontakty zgodnie z harmonogramem ale dzieci nie są mi wydawane przez ich matkę. Wejść do środka nie mogę, bo gdy raz po Wigilii to zrobiłem to Anna K. zadzwoniła na psiarnię i jej koleżanki feministki w policyjnych drelichach ukarały mnie za naruszenie miru. Dosłownie wszedłem tylko przywitać dzieci.

Obecnie Anna K. przekazała starszej sierżant Ewelinie Przybyszewskiej z Komisariatu Policji Warszawa Białołęka terminarz moich kontaktów z dziećmi, a ta zaczęła przysyłać mi na te kontakty patrole swoich kolesi z policji aby mnie nękać. Gdy wychodzę z domu w terminie kontaktu, to przy ulicy stoi radiowóz, z którego wychodzi patrol policyjny i idzie za mną. Innym razem policja ustawia się radiowozem pod klatką domu, w którym Anna K. ukrywa przede mną dzieci. Często włączają sygnały świetlne aby wzmocnić efekt. Moje małe dzieci są tym przerażone i chowają się pod stołem. Raz przyjechali nawet Alfą Romeo 159 wykorzystywaną do ścigania piratów drogowych. Po próbie kontaktu jechali za mną tym samochodem gdy wracałem do domu zwykłym rowerem. Wjeżdżali za mną nawet w ślepe uliczki. I co taka policyjna feministka Ewelina Przybyszewska musi mieć w głowie, że wymyśla takie rzeczy. Ciekawe jakby ktoś jej dzieci tak traktował. To SS-mańskie i SB-eckie metody.

Szkoła Podstawowa nr 342 z Oddziałami Integracyjnymi imzancera w Warszawie od strony Światowida
Budynek Szkoły Podstawowej 342 z Oddziałami Integracyjnymi im J. M. Szancera na Białołęce od strony Światowida

Anna K. i jej koleżanki feministki z Komisariatu Policji Warszawa Białołęka  nie przestrzegają żadnych cywilizowanych zasad. Napuściły przykładowo policję z Komisariatu Warszawa Bemowo by nachodziła mojego 80-letniego ojca w jego domu na Bemowie. Ojciec to były wykładowca akademicki z doktoratem, a policja przyszła do niego i chciała starszego pana zawlec siłą na komisariat na przesłuchanie i to nie wiadomo w jakiej sprawie. Stwierdzili jedynie, że zawiadomienie złożyła Anna K. Dwóch dwumetrowych policjantów wtargnęło 80-letniemu ojcu do mieszkania naruszając jego mir domowy. Wrzeszczeli na niego i zachowywali się jakby był przestępcą. I taka policjant Ewelina Przybyszewska jest w policji starszym sierżantem.

Anna K. wykorzystuje dzieci jako oręż w walce

Anna K. od dawna wykorzystuje praktycznie każdą okazję by konsekwentnie antagonizować mnie i synów. Jest nauczycielką wychowania fizycznego w Szkole Podstawowej nr 342 z Oddziałami Integracyjnymi im. Jana Marcina Szancera w Warszawie i zna doskonale psychikę dziecka. Może więc z premedytacją wykorzystywać swoją nauczycielską wiedzę by manipulować kilkuletnimi synami i zniechęcać ich do ojca. Anna K. zachowuje się tak jakby uważała dzieci za przedmioty należące tylko do niej. Dzieci obecnie boją się już przy niej nawet ze mną rozmawiać.

Matka właścicielka Anna K. odizolowała mnie kompletnie od synów i całkowicie utrudnia mi kontakty orzeczone przez sąd. Jest policyjnym konfidentem i donosicielem, więc ma za sobą wsparcie Komisariatu Policji Warszawa Białołęka. Starszy 10-letni syn nie wychodzi na kontakty ze mną od lipca 2017 roku, a młodszy 8-letni od grudnia 2017 roku. Stawiam się na wszystkie kontakty ale dzieci pokazują mi się tylko przez chwilę w głębi mieszkania, by powiedzieć że nie mogą wyjść i że matka zabroniła im ze mną rozmawiać. Potem się chowają. Na pytania o szkołę, kolegów, zabawki lub cokolwiek innego po prostu nie odpowiadają.

Za utrudnianie moich kontaktów z synami Sąd Rodzinny nakłada na Annę K. kolejne już kary, a w konsekwencji nakazy zapłaty. Ma za sobą już trzy takie wyroki ale nic sobie z tego nie robi. Nakazanych kar nie płaci, a moje kontakty z synami utrudnia coraz bardziej. Wie, że w razie czego poleci na komisariat z jakimś kolejnym spreparowanym zawiadomieniem a jej koleżanki będą podjarane tym, że mogą mnie znowu wzywać, wyzywać, inwigilować i prowokować.

Przestrzegam wszystkich uczniów i nauczycieli by uważali na donosiciela policji – Annę K. Doniesie o wszystkim co zauważy. Nagra dyktafonem wasze wypowiedzi i zaniesie na policje.

W efekcie utrudniania przez Annę K. moich kontaktów z synami:
Ze starszym 10-letnim synem nie mam kontaktu 5 lat 3 miesiące i 29 dni
Z młodszym 7-letnim synem nie mam kontaktu 4 lata 11 miesięcy i 26 dni

Mądry człowiek – śp. ks. Piotr Pawlukiewicz:

Anna K. jest nauczycielem w Szkole Podstawowej nr 342 z Oddziałami Integracyjnymi im. Jana Marcina Szancera w Warszawie. Prowadzi zajęcia z wychowania fizycznego dla kilkuletnich dzieci. Anna K. jest więc urzędnikiem państwowym podlegającym społecznej kontroli i krytyce. Niniejszy artykuł stanowi właśnie krytykę w aspekcie predyspozycji Anny K. do prowadzenia zajęć z małymi dziećmi w publicznej szkole podstawowej. Krytyka ta oparta jest na moich własnych doświadczeniach, gdyż Anna K. jest matką dwójki moich dzieci. Artykuł należy traktować jako formę skargi skierowanej publicznie. Treść podlega ochronie na podstawie art. 225 KPA.

Udostępnij: